Belfast nocą
W sobotę (11 stycznia) znowu poleciałem do Belfastu (praca, praca, praca… :), tym razem na 2 tygodnie. Tym razem mieszkam w
Crescent Townhouse Hotel. Można odczuć, że ten hotel jest skromniejszy niż ostatni w którym ulokowano mnie kilka razy (Malone Lodge Hotel) no ale nie ma on (tak jak Malone) 4 gwiazdek
Niemniej, przyjemny, miła obsługa, smaczne śniadania. Jest OK
W środę (16 stycznia) po pracy wybrałem się do Maggie May’s (przy Botanic Avenue) na obiad. Retauracja, powiedzmy “studencka”: bardzo smaczny obiad można zjeść do 7£, a jak już zjesz (przynajmniej ja tak mam), to czujesz, że przytyłeś co najmniej kilogram. Póki co najbardziej mi zasmakowały “mexican fajitas” i tradycyjne “fish & chips”. Oczywiście, jedna z kelnerek jest z Polski
Po obiedzie wybrałem się z aparatem na miasto, by uwiecznić Belfast po zmroku. Spacer trwał prawie 3 godziny i zaowocował kilkoma ciekawymi zdjęciami. Wiele zdjęć zrobiłem “na długim czasie” (od jednej do 2-3 sekund). Niestety za statyw służyły mi stabilne ręce i co się napatoczyło (murki, śmietniki, barierki plus różnorakie podpórki pod obiektyw).
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
































